fordanserki-1Jako studentka pracowałam w jednym z warszawskich klubów w roli fordanserki. Praca polegała na zachęcaniu ludzi do zabawy. Zadanie było proste i prawie zawsze przyjemne. Wszystko polegało na tym, że około godziny 21 wraz z 3 innymi dziewczynami siadałyśmy w jednej z loży i bawiłyśmy się. Open bar i darmowa ochrona były jedynie dodatkiem do pensji, którą otrzymywałyśmy za pracę, która właściwie nie była nawet pracą. Naszym zadaniem było stworzenie iluzji, że nawet o wczesnej godzinie coś zaczyna się dziać, że to miejsce ma potencjał aby zostać tutaj na trochę dłużej. Mężczyźni wchodząc do klubu i widząc kilka młodych, całkiem ładnych dziewczyn, które zaczynają szaleć zwykle reagowali tak samo. Siadali przy stoliku w pobliżu, bądź przy barze i zawsze coś zamawiali w nadziei, że uda im się nas poznać. Potem pojawiały się grupki dziewczyn, które widząc siedzących facetów po prostu widziały potencjał w poznaniu nowego towarzystwa. Tak właśnie nakręca się imprezy w klubach, do których zwykle nie witają tłumy.