Tag

Travel

Browsing

Kiedy przekręcałem kluczyki w stacyjce Focusa na parkingu pod domem w Big Sand byłem oczarowany tym miejscem i nie przeszkadzał mi padający deszcz, który miał towarzyszyć nam przez najbliższe dni. Przed nami ostatnie akcenty podróży: wyspa Skye i kanion Glencoe. Nie przejmowaliśmy się pogodą, ponieważ w zasadzie na każdym podróżniczym blogu można wyczytać informacje o zmienności pogody na Skye, jednak aura, jaka przywitała nas na wyspie, przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Ruszamy! Eilean Donan Castle W drodze z północy na Skye warto zaliczyć jeden z najsłynniejszych szkockich zamków – Eilean Donan. Budowla leży w bardzo malowniczym miejscu i bardzo żałuję, że trafiliśmy w to miejsce w środku ulewy i w towarzystwie porywistego wiatru. Wyszedłem z samochodu zrobić zdjęcie, ale po każdym kadrze musiałem wycierać mokry obiektyw. Po minucie na zewnątrz byłem cały przemoczony. Witaj szkocka pogodo! Skye Zjeżdżając z mostu prowadzącego na wyspę pogoda zdawała się jeszcze bardziej pogarszać. Po kilku…

Kiedy przekręcałem kluczyki w stacyjce Focusa na parkingu pod domem w Perth byłem naładowany pozytywną energią. Obudziło nas piękne słońce i bezchmurne niebo, a niemal na każdym podróżniczym blogu możecie wyczytać, że w Szkocji jest raczej wietrznie i ponuro. Nasza dalsza podróż wiodła na najdalej wysunięty punkt Szkocji – przylądek Duncansby, następnie przejechaliśmy całe północne wybrzeże, zachwycając się spektakularnymi krajobrazami. Po drodze zahaczyliśmy o kilka pięknych miejsc i właśnie o nich opowiem Wam w dzisiejszym wpisie. Inverness Inverness było jednym z największych zaskoczeń tego wyjazdu. Miasto, które miało być przystankiem na szybką kawę, okazało się pięknym miejscem, idealnym do leniwych popołudniowych spacerów. Klimatyczne, spokojne miejsce, które tak jak w przypadku Dean Village było idealną alternatywą dla zatłoczonego Edynburga. Oczywiście również w tym szkockim mieście nie mogło zabraknąć zamku na wzgórzu. Co ciekawe, obecnie zamek służy mieszkańcom za sąd i nie można go zwiedzać. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Inverness, to koniecznie…

Chorwacja – raj tuż za rogiem Długo zastanawiałem się nad wyborem kolejnego kraju do tego wpisu. Z jednej strony najbardziej egzotyczne kraje jak Kuba czy Bośnia już Wam pokazałem, z drugiej przed sobą mam jeszcze Toskanię i węgierski Budapeszt. W zasadzie byłem już zdecydowany na Włochy, kiedy nagle dostałem olśnienia. Mamy przecież okres wakacyjny i zdecydowana większość turystów, która rusza za granicę, jedzie właśnie do nieodległej Chorwacji. Sam potraktowałem ten piękny kraj jak coś oczywistego, nie wartego osobnego wpisu. Mój błąd. Chorwacja od lat jest ulubionym kierunkiem moich rodziców. Nie zdziwi więc fakt, że jako dziecko byłem tam kilkukrotnie, w różnych częściach kraju. W zeszłym roku postanowiłem pojechać tam już z własną rodziną i sprawdzić czy moje odczucia wobec tych miejsc będą inne niż wtedy, kiedy byłem jeszcze dzieckiem. Zdecydowaliśmy się na półwysep Istria – miejsce, które znajduje się zaledwie 900 kilometrów od Bielska-Białej, ponieważ podróżowaliśmy z sześciomiesięcznym synem i…

Po Korfu i Santorini czas na trzecią odsłonę Grecji – Peloponez Ostatnie tygodnie spędziłem na przeglądaniu różnych ofert biur podróży, w poszukiwaniu tej jedynej, najlepszej, która spełni nasze wymagania. Przekopując się przez setki opcji wyjazdów do Turcji, Egiptu, Tunezji czy Bułgarii, powoli traciłem nadzieję, że uda nam się znaleźć coś wartego uwagi. Aż tu nagle – bum. Oferta na pojutrze, przystępna cena, fajne warunki i kierunek, który nam odpowiadał – Peloponez. Tak znalazłem się w miejscu, z którego wróciłem z mieszanymi uczuciami. Ciekawi dlaczego? Zapraszam do lektury. Foinikounta Nasz hotel znajdował się około 2 kilometrów od małego miasteczka Foinikounta. Taka odległość od cywilizacji była dla nas plusem, ponieważ podróżowanie z małym dzieckiem rządzi się zupełnie innymi prawami i zależało nam przede wszystkim na spokoju. Położone nieopodal miasteczko miało być naszą spacerową destynacją, opcją na zagospodarowanie sobie czasu w ciągu wieczorów. No właśnie, miało być. Po przyjeździe okazało się, że trasa do…

Niepozorna Czarnogóra okazała się perłą Bałkanów Decydując się na miesięczny wyjazd w środku polskiej, mroźnej zimy, zastanawialiśmy się nad dwoma kierunkami: Włochy albo południe Chorwacji. Sycylia od zawsze była istotnym punktem na mojej „bucket list”, jednakże okazało się, że tanie loty w to miejsce nie odbywają się w zimie i pozostaje tylko podróż samochodem. 2400 km. 24 h w samochodzie. Nie, dziękuję. Przeglądając chorwackie oferty na Airbnb naszła mnie myśl: „a może zobaczyć ile kosztują noclegi w Czarnogórze?”. Okazało się, że apartamenty w Chorwacji są droższe o 30% od tych zza południowej granicy. Kilka dni poszukiwań, aż w końcu trafiliśmy na perełkę. Mieszkanie w wielorodzinnym domu z widokiem na Zatokę Kotorską za śmiesznie niską cenę. Pozostało przygotować się do podróży i ruszyć w nieznane na cały miesiąc. Zapraszam do podróży po czarnogórskich serpentynach. Podróż Jeśli wybierzecie się kiedykolwiek samochodem w to miejsce, to nie popełnijcie mojego błędu i podzielcie trasę na dwie części…