W góry z głową – jaką uprząż do pracy na wysokości wybrać na trudniejsze trasy?

0
85
Rate this post

Kto zaczynał od szlaków w Bieszczadach, prędzej czy później trafia na Orlą Perć, słowackie ferraty albo alpejskie drogi z łańcuchami. W pewnym momencie w plecaku pojawia się kask, lonża i uprząż, a razem z nimi pytanie, co właściwie kupić. W sklepach turystycznych leżą obok siebie uprzęże wspinaczkowe, zestawy ferratowe i sprzęt, który na pierwszy rzut oka wygląda podobnie, ale zaprojektowano go do zupełnie innej pracy.

Uprząż sportowa, ferratowa i robocza to nie to samo

Uprząż wspinaczkowa jest lekka, ma cienkie taśmy i pas biodrowy dopasowany do ruchu. Sprawdza się, gdy trzeba wisieć krótko i ruszać się dużo. Na ferracie zwykle wystarczy właśnie taka uprząż biodrowa z lonżą ferratową zgodną z normą EN 958, która ma absorber na wypadek odpadnięcia.

Uprząż do pracy na wysokości powstała z myślą o kimś, kto spędza w niej cały dzień. Zwykle jest to uprząż pełna, łącząca część biodrową z szelkami, z zaczepem piersiowym i grzbietowym zgodnym z EN 361. Ma szersze, podszyte taśmy, dodatkowe punkty wpinania do pozycjonowania, a często też wygodne siodełko, które pozwala dłużej wisieć bez ucisku na uda. Waży więcej, ale w zamian utrzymuje ciało w pionie przy upadku i nie pozwala przewrócić się głową w dół, co przy ciężkim plecaku potrafi się zdarzyć.

Kiedy turyście przyda się uprząż pełna

Większość osób chodzących po górach nie potrzebuje sprzętu roboczego. Są jednak sytuacje, gdy ma on sens. Pierwsza to dzieci. Mały turysta ma środek ciężkości wyżej niż dorosły, dlatego producenci sprzętu zalecają dla dzieci uprzęże pełne albo połączenie biodrowej z piersiową. Druga to wycieczki z ciężkim plecakiem, na przykład dłuższe trawersy z noclegiem, gdzie dodatkowe kilogramy na plecach przesuwają ciężar i zwiększają ryzyko obrotu przy odpadnięciu.

Trzecia grupa to ludzie, którzy łączą góry z pracą. Przewodnicy, ratownicy, osoby konserwujące sztuczne ułatwienia na szlakach, pracownicy schronisk dokonujący napraw na dachach i masztach antenowych. Dla nich uprząż musi spełniać wymagania stawiane sprzętowi ochrony indywidualnej w pracy, a nie tylko sportowe.

Na co patrzeć przy zakupie

Przymierzanie uprzęży w sklepie jest równie ważne jak przymierzanie butów. Dobrze jest ubrać się tak jak w góry, z kurtką i polarem, bo w zimie obwód w pasie może być kilka centymetrów większy niż latem. Na co zwrócić uwagę:

  • regulacja w pasie i na udach, pozwalająca dopasować uprząż do grubszej odzieży,
  • zaczepy zgodne z przeznaczeniem: piersiowy lub grzbietowy do zatrzymania upadku, boczne do pozycjonowania,
  • szerokość i miękkość taśm, które przy dłuższym zawieszeniu robią ogromną różnicę,
  • pętle na sprzęt, przydatne przy przenoszeniu karabinków, bloczków czy przyrządów,
  • etykieta z oznaczeniem norm, numerem seryjnym i datą produkcji.

Warto też zawisnąć w uprzęży choć na minutę. Część sklepów specjalistycznych ma do tego stanowisko przymiarkowe. Wybierając uprząż do pracy na wysokości, najlepiej zapytać o kompatybilność z lonżą, przyrządami i kaskiem, bo cały zestaw musi ze sobą współpracować. Doradca, który zna pracę na linach, szybko wskaże, czy dany model ma sens przy planowanych zastosowaniach.

Osobna sprawa to kask. Na trudniejszych trasach kamienie spadają częściej, niż się wydaje, zwłaszcza gdy przed nami idzie grupa. Kask wspinaczkowy zgodny z EN 12492 ma pasek podbródkowy, który nie puszcza przy upadku, i jest na tyle lekki, że po godzinie przestaje się go czuć. Warto go dobrać razem z uprzężą, bo przy odchyleniu się w zawieszeniu tył kasku nie powinien zahaczać o plecak ani o zaczep grzbietowy.

Uprząż też się starzeje

Taśmy poliamidowe nie są wieczne. Słońce, pot, piasek i kontakt z chemikaliami osłabiają je stopniowo, bez widocznych oznak. Producenci podają maksymalny czas użytkowania, najczęściej liczony od daty produkcji, a w pracy zawodowej sprzęt raz w roku przechodzi przegląd okresowy według PN-EN 365. Turysta nie ma takiego obowiązku, ale uprząż, która przeleżała kilka sezonów w piwnicy obok kanistra z paliwem, raczej nie powinna wracać na ferratę.

Przed każdym wyjściem wystarczy krótka kontrola: czy klamry nie są pogięte, czy przeszycia są całe, czy taśma nie ma przetarć ani przebarwień. Po odpadnięciu z obciążeniem albo po silnym uderzeniu uprząż warto wycofać, nawet jeśli wygląda dobrze.

Góry nie wymagają od nikogo, żeby chodził w pełnym sprzęcie roboczym. Wymagają za to, żeby wiedzieć, co ma się na sobie i do czego to służy. Dobrze dobrana uprząż jest wtedy ostatnią rzeczą, o której się myśli na trasie, i o to właśnie chodzi. Uwaga zostaje dla skały, pogody i ludzi, z którymi się idzie.