Jak ułożyć spokojny tydzień na Costa Blanca
Tygodniowy wyjazd do Alicante i na Costa Blanca da się zaplanować tak, aby zobaczyć sporo, a jednocześnie nie biegać od atrakcji do atrakcji. Kluczem jest rozsądny podział bazy noclegowej, dobre wykorzystanie komunikacji i wybranie kilku mocnych punktów zamiast próby ogarnięcia „całego wybrzeża”.
Najwygodniejszy scenariusz na tydzień bez pośpiechu to:
- 1–3 dzień: Alicante i okolice – miasto, plaża, zamek, wyspa Tabarca.
- 4–5 dzień: północ Costa Blanca – Altea, Calpe, ewentualnie Benidorm (jako baza lub krótki wypad).
- 6–7 dzień: miasteczka w głębi lądu lub południe wybrzeża – Villajoyosa, Elche, Guadalest, ewentualnie Torrevieja.
Taki podział pozwala spędzić kilka pełnych dni w Alicante, ale też wyjechać poza miasto, żeby poczuć inne oblicza Costa Blanca: białe miasteczka, klify, gaje palmowe, bardziej lokalną atmosferę. Do tego warto dołożyć rytm dnia uwzględniający hiszpańskie tempo: wolne poranki, sjesta w najgorętszych godzinach, dłuższe wieczory.
Poniżej przedstawiony jest kompletny, praktyczny plan na tydzień bez pośpiechu, z konkretnymi propozycjami, orientacyjnymi czasami dojazdów i sposobami na uniknięcie tłumów.
Dzień 1: Pierwsze spotkanie z Alicante – stare miasto i plaża
Poranek: zakwaterowanie i orientacja w terenie
Przylot do Alicante jest zwykle stosunkowo wygodny – lotnisko leży blisko miasta, a dojazd autobusem linii C-6 trwa około 20–30 minut w zależności od ruchu. Już na etapie planowania tygodnia bez pośpiechu warto tak dobrać godzinę przylotu, aby pierwszy dzień nie zamienił się w wyścig z czasem. Idealna jest pora przedpołudniowa lub wczesne popołudnie.
Wybór miejsca noclegu wpływa na cały wyjazd. Na pierwszy pobyt w Alicante najlepiej sprawdzają się trzy strefy:
- Casco Antiguo / El Barrio – stare miasto, idealne, jeśli lubisz wąskie uliczki, bary tapas i wieczorne życie. Minusem może być hałas w weekendy.
- Okolice plaży Postiguet – wygodne dojście na plażę, blisko do zamku i starego miasta, sporo hoteli i apartamentów.
- Avenida Alfonso X El Sabio i okolice Mercado Central – dobra komunikacja, bardziej lokalny klimat, sporo sklepów i kawiarni, wszędzie da się dojść pieszo.
Po zameldowaniu warto zrobić krótką „pieszą orientację”: przejść do najbliższego przystanku autobusu/tramwaju (TRAM), sklepu spożywczego oraz zlokalizować drogę na plażę. To banalne, ale oszczędza mnóstwo czasu w kolejnych dniach.
Popołudnie: pierwszy spacer po Alicante
Pierwsze spokojne popołudnie najlepiej spędzić, poznając najbliższe okolice bez ambitnych planów. Dobry, niewymagający spacer może wyglądać tak:
- Explanada de España – słynny deptak z falującą mozaiką, obsadzony palmami. Idealne miejsce na pierwszy kontakt z miastem, kawę lub granité.
- Port w Alicante – tuż obok promenady. Można przejść się wzdłuż przystani, usiąść na chwilę z widokiem na morze i zamek.
- Plaża Postiguet – szeroka, miejska plaża pod samym zamkiem. Na pierwszy dzień wystarczy spacer brzegiem morza i krótkie moczenie nóg.
Ten „miękki” start ma sens: po podróży i zmianie klimatu organizm potrzebuje chwili, żeby się przyzwyczaić. Zamiast od razu eksplorować wszystkie zabytki, lepiej nacieszyć się atmosferą portowego miasta, zapachem morza i pierwszym wieczorem w hiszpańskim rytmie.
Wieczór: tapas na starym mieście
Wieczorem Alicante zaczyna żyć na dobre. Restauracje zapełniają się zwykle po 20:00, więc jeśli jesteś przyzwyczajony do wcześniejszych godzin posiłku, zjedz małą przekąskę po południu. Dobry plan na pierwszy wieczór to przejście się po:
- Barrio de Santa Cruz – najbardziej klimatyczna, górna część starego miasta, z białymi domami, kolorowymi donicami i widokami. Idealna na spacer przed kolacją, szczególnie o złotej godzinie.
- Ulice San Francisco, Castaños, Labradores – zagęszczenie barów tapas, restauracji i małych knajpek. Bez problemu znajdziesz tu coś od prostych tapas po wyrafinowaną kuchnię śródziemnomorską.
Dobrym rozwiązaniem jest podejście „na spokojny tapas crawl”: zamiast jednej dużej kolacji, zamówić po 1–2 małe dania w kilku miejscach. Pozwala to poznać różne smaki, bez przejedzenia i bez pośpiechu.
Dzień 2: Zamek Santa Bárbara, plażowanie i lokalne smaki
Poranek: zamek Santa Bárbara bez tłumów
Zamek Santa Bárbara to symbol Alicante i obowiązkowy punkt na mapie. Aby uniknąć upału i tłumów, najlepiej wejść tam wczesnym rankiem. Są trzy wygodne opcje dostania się na górę:
- pieszo – ścieżkami z Barrio de Santa Cruz lub od strony parku La Ereta (ładne widoki, ale podejście może być męczące w pełnym słońcu),
- winda z poziomu plaży Postiguet (wjazd jest płatny, ale oszczędza siły),
- taksówka lub autobus turystyczny – opcja dla osób, które chcą ograniczyć wysiłek do minimum.
Na zwiedzanie zamku warto zarezerwować minimum 1,5–2 godziny. Oprócz murów i punktów widokowych jest kilka wystaw, a najważniejsze są same panoramy: miasto, port, morze i okoliczne wzgórza. Spokojne przejście przez kolejne tarasy i bastiony pozwala docenić skalę tej średniowiecznej twierdzy.
Południe: plaża Postiguet lub San Juan
Po powrocie z zamku naturalnym wyborem jest plażowanie. Dla pierwszego pełnego dnia w Alicante są dwa sensowne warianty:
- Plaża Postiguet – jeśli nocleg masz w pobliżu, wystarczy krótki spacer. Plaża jest szeroka, z łagodnym wejściem do morza i bliskością barów oraz restauracji. W sezonie bywa tłoczno, ale na kilka godzin jest wygodna.
- Plaża San Juan – dłuższa i bardziej „wypoczynkowa”, oddalona kilka kilometrów od centrum. Można dojechać tramwajem TRAM (linia 1, 3 lub 4, przystanek Costa Blanca / Playa San Juan). Idealna, jeśli chcesz spędzić kilka godzin na spokojnym plażowaniu z większą przestrzenią.
Na plażach Costa Blanca słońce operuje mocno, szczególnie między 12:00 a 16:00. Dla tygodnia bez pośpiechu rozsądny jest rytm: kąpiel, przerwa w cieniu, lekki lunch (np. ensalada mixta, gazpacho, grillowana ryba), znowu morze, potem sjesta lub spacer.
Wieczór: Mercado Central i okolice
Jeśli masz siłę na krótką przechadzkę przed kolacją, dobrym miejscem jest okolica Mercado Central. Sam rynek rano jest doskonały na zakupy owoców, wędlin, serów i ryb, natomiast wieczorem okolica żyje lokalnymi barami i małymi restauracjami.
Wieczorem można postawić na spokojną kolację z lokalnymi daniami: arroz alicantino (lokalna odmiana paelli), ryby i owoce morza, croquetas, pulpo a la gallega. Dobrze sprawdza się też wybór lokalu odrobinę oddalonego od głównych turystycznych ciągów – 2–3 ulice dalej ceny są zwykle niższe, a kuchnia często bardziej „domowa”.
Dzień 3: Wyspa Tabarca – morski oddech od miasta
Poranek: dojazd i prom na Tabarcę
Trzeci dzień to dobry moment na wypad na wyspę Tabarca – niewielką, uroczą wysepkę, rezerwat morski, z krystaliczną wodą i klimatem dawnej osady rybackiej. Najczęściej wybiera się rejs z:
- portu Alicante – wygodne, jeśli śpisz w mieście,
- Santa Pola – krótszy rejs (ok. 15–20 minut), ale trzeba dojechać z Alicante autobusem.
Dla spokojnego dnia najlepiej wybrać poranny prom, żeby mieć na wyspie cały dzień bez pośpiechu. Bilety w sezonie warto kupić dzień wcześniej w jednym z punktów sprzedaży w porcie lub online, jeśli przewoźnik to umożliwia.
Dzień na wyspie: kąpiele, snorkeling i spacer
Tabarca jest mała, więc nie wymaga intensywnego zwiedzania. Naturalny rytm dnia na wyspie wygląda mniej więcej tak:
- Spacer po miasteczku – białe domy, wąskie uliczki, kościół, mury obronne, widoki na morze. Wszystko da się obejść w spokojnym tempie w 30–60 minut.
- Plażowanie i snorkeling – woda wokół Tabarki jest przejrzysta, dno pełne kamieni, roślin i ryb. Dobrze mieć własną maskę i rurkę (na wyspie też można je kupić lub wypożyczyć, ale bywa drożej).
- Lunch w jednej z restauracji – specjalnością są ryby, owoce morza i rybne arroz. W sezonie miejsca w popularnych lokalach szybko się zapełniają, warto więc usiąść trochę wcześniej.
Na Tabarce nie ma potrzeby „odfajkowywania atrakcji”. To miejsce najlepiej smakuje, gdy po prostu siedzisz w cieniu z widokiem na morze, schodzisz do wody, znowu chwilę odpoczywasz i pozwalasz, żeby dzień toczył się własnym tempem.
Powrót i spokojny wieczór w Alicante
Po całym dniu na słońcu raczej nie będzie już energii na intensywne aktywności. To dobry moment na:
- krótki spacer Explanadą o zachodzie słońca,
- kolację blisko noclegu,
- lody lub churros con chocolate na deser w jednej z cukierni.
Trzeciego wieczoru zwykle czujesz już miasto na tyle dobrze, że możesz pozwolić sobie na „błądzenie” po bocznych uliczkach, bez mapy i planu – tak często trafia się na najbardziej autentyczne bary.
Dzień 4: Zmiana perspektywy – Altea i północ Costa Blanca
Poranek: przejazd do Altei lub Benidormu
Środkowa część tygodnia to dobry moment, by przenieść się trochę dalej wzdłuż wybrzeża. Jeśli chcesz poczuć inne oblicze Costa Blanca, warto na 2–3 noce przenieść bazę z Alicante na północ, do:
- Altei – spokojniejsze, białe miasteczko z klimatyczną starówką,
- Benidormu – duże, bardzo turystyczne miasto pełne wieżowców, ale za to świetnie skomunikowane z okolicą.
Z Alicante do Altei lub Benidormu najwygodniej dojechać tramwajem TRAM linii 1. Podróż trwa dłużej niż autem, ale jest wygodna, niedroga i pozwala podziwiać widoki wybrzeża. Na spokojny tydzień to dobre rozwiązanie – nie trzeba stresować się jazdą i parkowaniem, zwłaszcza jeśli nie wynajmujesz samochodu.
Spacer po Altei: białe domy i niebieska kopuła
Altea uchodzi za jedno z najpiękniejszych miasteczek Costa Blanca. Stare miasto położone na wzgórzu ma charakterystyczną niebieską kopułę kościoła Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo, którą widać z daleka. Spokojne zwiedzanie może wyglądać tak:
- Wejście na starówkę – najlepiej zacząć od dolnej części miasteczka i powoli wspinać się w górę wąskimi, białymi uliczkami.
- Plac przed kościołem i punkty widokowe – z góry rozciąga się panorama na morze, wybrzeże i okoliczne miejscowości. To dobre miejsce na kawę lub lemoniadę.
- Galerie i małe sklepy – w bocznych uliczkach działają lokalne galerie sztuki, sklepy z rzemiosłem i małe pracownie. Nie trzeba wszystkiego odwiedzać, wystarczy zajrzeć w te, które przyciągną uwagę.
Altea ma też długą promenadę wzdłuż morza. Po południu można zejść na dół i przejść spokojnym tempem wzdłuż plaży, zatrzymując się na kawę lub coś lekkiego do jedzenia.
Nocleg: Altea czy Benidorm jako baza wypadowa
Wybór bazy na kolejne dwa dni dobrze przemyśleć pod kątem stylu wypoczynku:
- Altea – lepsza, jeśli zależy ci na spokojnych wieczorach, klimatycznej starówce, mniejszej ilości hałasu. Minusem jest mniejsza liczba połączeń komunikacją i atrakcji „pod ręką”.
- Benidorm – dobry wybór, jeśli chcesz połączyć plażowanie, wieczorne życie i wygodne dojazdy do atrakcji w okolicy (Calpe, Guadalest, parki rozrywki). Minusem jest tłok i bardziej masowa atmosfera.
- wokół portu i marin rybackich,
- wzdłuż promenady z widokiem na Peñón,
- koło solnisk (salinas), gdzie często widać flamingi.
- w Altei – kamieniste plaże wzdłuż promenady, dobre do spokojnego plażowania i krótkich kąpieli,
- w Benidormie – szerokie, piaszczyste plaże Levante lub Poniente, bardziej gwarne, ale świetnie zagospodarowane.
- Benidorm – stara część miasta, między plażami Levante i Poniente, ma węższe uliczki, małe bary i punkty widokowe na skałce (Balcón del Mediterráneo). To dobre miejsce na spacer, kiedy słońce jest już niżej.
- Altea – popołudniowy powrót na starówkę ma inny klimat niż poranny: ciepłe światło, otwarte galerie i kawiarnie, spokojniejszy rytm. Dobrze po prostu przysiąść na jednym z placów z kieliszkiem wina lub kawą.
- nie jest bezpośrednio przy najbardziej turystycznym deptaku,
- ma kilka dań dnia (menú del día / menú de la noche),
- pozwala siedzieć na powietrzu bez ścisku.
- Guadalest – malownicza wioska na skale, z widokiem na turkusowe jezioro,
- Fuentes del Algar – zespół naturalnych basenów i wodospadów.
- Wejście do zabytkowej części – prowadzi przez bramę wykutą w skale. Warto przejść ją wolnym tempem, zatrzymując się przy pierwszych punktach widokowych.
- Punkty widokowe na jezioro – turkusowa woda otoczona górami wygląda niemal „pocztówkowo”. Dobrze jest zrobić kilka przerw na zdjęcia, zamiast biec od atrakcji do atrakcji.
- Małe muzea i sklepiki – część z nich jest dość turystyczna, ale kilka (np. lokalne wystawy rzemiosła) pozwala zajrzeć do środka dawnego życia w regionie.
- buty do wody (dno jest kamieniste),
- ręcznik i lekkie ubranie na zmianę,
- mały plecak zamiast ciężkiej torby plażowej.
- krótki spacer po ulubionej plaży lub promenadzie,
- powrót do kawiarni, która szczególnie zapadła ci w pamięć,
- ostatnie zakupy spożywcze – oliwa, migdały, lokalne wina.
- lekki lunch w barze, który już znasz,
- ostatnia kąpiel w morzu lub krótki spacer wzdłuż wybrzeża,
- chwila siedzenia w cieniu na ławce z widokiem na wodę.
- zamiast dwóch noclegów na północy – zostać cały tydzień w Alicante lub Altei,
- zamiast pełnego dnia w Guadalest i Algar – wybrać tylko jedną z tych atrakcji lub całkowicie je pominąć,
- Tabarkę zamienić na dodatkowy dzień na San Juan lub innej ulubionej plaży.
- krótkie trekkingi po szlakach wokół Altei i Calpe (np. Serra Gelada, okolice latarni),
- wypożyczenie kajaka lub SUP-a na godzinę–dwie w spokojnej zatoce,
- wycieczkę rowerową wzdłuż wybrzeża, najlepiej rano lub późnym popołudniem.
- więcej czasu na plaży w godzinach porannych i późnopopołudniowych,
- częstsze, krótsze przerwy na przekąski i odpoczynek w cieniu,
- ograniczenie liczby zmian noclegów do absolutnego minimum.
- planowanie „tylko jednej głównej rzeczy” na dzień (zamek, Tabarca, wycieczka w góry), reszta to dodatki,
- kupno kart miejskich lub biletów 10-przejazdowych – mniej myślenia przy każdym wejściu do tramwaju czy autobusu,
- trzymanie przy sobie małego plecaka z podstawowym zestawem: woda, krem z filtrem, kapelusz, mała chusta lub koszulka na ramiona,
- 1 baza na cały tydzień – najwygodniej w Alicante lub Altei; wycieczki robisz promieniście, wracasz wieczorem w to samo miejsce,
- 2 bazy po 3–4 noce – np. pierwsza część w Alicante, druga w Altei lub Calpe; zmiana lokacji tylko raz w trakcie pobytu.
- TRAM między Alicante a Benidormem – działa często i dość punktualnie; dobrze mieć w głowie tylko dwie–trzy stacje, między którymi się poruszasz, resztę sprawdzasz już na miejscu,
- autobusy miejskie – przydają się głównie w Alicante, np. na San Juan; po pierwszym dniu zwykle korzystasz z 1–2 linii na krzyż,
- pociągi dalekobieżne – jeśli przylatujesz do Walencji czy Madrytu, zostaw sobie margines czasowy; lepiej zjeść spokojny obiad przy dworcu niż biec z walizką.
- ta sama kawiarnia rano – nawet jeśli tylko co drugi dzień; znajoma twarz baristy i „twoja” kawa wprowadza trochę domowego porządku,
- krótki spacer o tej samej porze – przed śniadaniem lub przed snem; ten sam fragment promenady wygląda inaczej przy różnym świetle,
- 5 minut zapisków wieczorem – jedno–dwa zdania, co ci się najbardziej podobało; przydaje się potem, gdy chcesz wrócić wspomnieniami do wyjazdu.
- poranki – dobra pora na wejście na zamek, spacery po starym mieście, krótkie trekkingi,
- środek dnia – czas na dłuższy lunch w cieniu, drzemkę lub najzwyklejsze posiedzenie w klimatyzowanym pokoju,
- popołudnie i wieczór – powrót na plażę, spacery po promenadzie, miejsca widokowe bez piekącego słońca.
- arroces – lokalne ryże, w tym różne wersje paelli; w menu często podawane dla 2 osób, ale w praktyce można się nimi zręcznie dzielić,
- tapas – drobne przekąski idealne do dzielenia: patatas bravas, boquerones, kalmary, croquetas,
- desery lodowe i granizado – zwłaszcza cytrynowe lub kawowe, świetne w przerwie między plażą a spacerem.
- lokalne pomidory i owoce – soczyste, idealne do prostych sałatek i kanapek,
- sery i wędliny – wystarczy dorzucić pieczywo i oliwki, by mieć gotową kolację na balkon,
- oliwa i migdały – część zjesz na miejscu, resztę możesz zabrać do domu jako „jadalną pamiątkę”.
- planujesz posiłek w weekend w porze lokalnego lunchu,
- chcesz zjeść paellę lub ryże, które przygotowuje się na konkretną godzinę,
- podróżujesz w większej grupie, a nie w dwie osoby.
- wczesnym rankiem – spacery, zwiedzanie, krótkie wyjścia w górzyste okolice,
- w południe – najkrótsza trasa to mieszkanie – plaża – bar w cieniu,
- wieczorem – nawet zwykłe krążenie po starym mieście zamienia się w przyjemny rytuał.
- nieco dłuższe spacery po klifach i parkach przybrzeżnych,
- wyprawy do mniejszych miasteczek w głębi lądu,
- rowery miejskie i wycieczki TRAM-em bez obaw o upał.
- dłuższe, szybkim krokiem spacery wzdłuż wybrzeża,
- czas na muzea, wystawy, kawiarnie i małe księgarnie,
- spokojniejsze zwiedzanie bez tłumów i upału.
- zapisanie trzech miejsc, do których chciałbyś wrócić przy kolejnej okazji,
- sprawdzenie, jak dojechać do nich następnym razem (TRAM, autobus, prom),
- zrobienie zdjęcia kartce z notatkami lub biletom, które chcesz zachować.
- jeden poranny rytuał z wyjazdu – np. kawa na balkonie, choćby z widokiem na inne bloki,
- jedno proste danie, które kojarzy się z Costa Blanca – pomidory z oliwą i solą, kanapka z jamón, sałatka z tuńczykiem,
- jedna chwila „bez ekranu” dziennie – tak jak na plaży czy w tramwaju, kiedy patrzyłeś po prostu przez okno.
- Spokojny tydzień na Costa Blanca opiera się na rozsądnym podziale pobytu: kilka dni w Alicante, potem północ wybrzeża, a na końcu miasteczka w głębi lądu lub południe.
- Zamiast „odhaczać” całe wybrzeże, lepiej wybrać kilka kluczowych miejsc (Alicante, Altea, Calpe, Tabarca, lokalne miasteczka), co pozwala zwiedzać bez pośpiechu.
- Dobór bazy noclegowej (stare miasto, okolice plaży Postiguet lub rejon Mercado Central) znacząco wpływa na komfort – wszystko powinno być osiągalne pieszo lub komunikacją publiczną.
- Efektywne korzystanie z autobusu, tramwaju TRAM i bliskości lotniska pozwala ograniczyć transfery i skupić się na zwiedzaniu oraz wypoczynku.
- Plan dnia warto dostosować do hiszpańskiego rytmu: wolne poranki, sjesta w najgorętszych godzinach, długie wieczory z tapas zamiast jednej ciężkiej kolacji.
- Pierwszy dzień powinien być „miękkim startem” – spacer po promenadzie Explanada de España, porcie i plaży Postiguet, bez ambitnego zwiedzania po przylocie.
- Najważniejsze atrakcje Alicante, jak zamek Santa Bárbara, najlepiej odwiedzać wcześnie rano, aby uniknąć upału i tłumów, łącząc je z plażowaniem na Postiguet lub San Juan.
Przy tygodniu „bez spiny” dobrze jest unikać codziennego przepakowywania się. Zmiana bazy tylko raz – z Alicante do Altei lub Benidormu – daje wrażenie różnorodności, ale nadal pozwala spokojnie się rozpakować i zadomowić.
Dzień 5: Klify, widoki i małe miasteczka północnej Costa Blanca
Poranek: Calpe i Peñón de Ifach bez upału
Calpe to nadmorskie miasto znane z charakterystycznej skały Peñón de Ifach, wyrastającej prosto z morza. Do Calpe można dojechać z Altei lub Benidormu tramwajem TRAM (linia 1 z przesiadką na 9 w Benidormie) albo autobusem.
Jeśli masz ochotę na aktywniejszy poranek, dobrym pomysłem jest spacer szlakiem prowadzącym na skałę (część trasy jest łagodna, końcówka bardziej wymagająca). Przy wysokich temperaturach lepiej ograniczyć się do krótszego podejścia do punktu widokowego lub spaceru wokół podnóża skały i po rezerwacie przyrody.
W wersji „na spokojnie” można po prostu przespacerować się:
Poranek warto zakończyć kawą i lekkim śniadaniem nad morzem – zwykła tostada con tomate i świeży sok pomarańczowy smakują tu wyjątkowo dobrze.
Południe: plaże i zatoczki między Calpe a Altea
Między Calpe a Altea ciągnie się odcinek wybrzeża z wieloma mniejszymi plażami i zatoczkami. Część z nich jest kamienista, co oznacza bardziej przejrzystą wodę i często mniej tłumów. Jeśli masz samochód, łatwo zjeżdżać na kolejne miradores i małe plaże po drodze. Bez auta najlepiej po prostu wrócić do swojej bazy i wybrać jedną z bliższych plaż:
Środkowa część dnia to dobry moment na powolny rytm: kąpiel, przerwa w cieniu, drzemka pod parasolem, krótki spacer po promenadzie. Przy tygodniu bez pośpiechu nie ma potrzeby „odhaczać” wszystkich plaż na mapie – lepiej polubić jedną, do której będziesz wracać.
Popołudnie: stare miasto Benidormu lub spokojne zaułki Altei
Po przerwie na plaży można zmienić scenerię. W zależności od bazy:
Jeśli podróżujesz w szczycie sezonu, to właśnie popołudnie i wczesny wieczór są najlepsze na kontemplację widoków – mniej ostre światło, przyjemniejsza temperatura i mniejsze zmęczenie organizmu.
Wieczór: kolacja z widokiem na morze
Na piąty wieczór organizm zwykle przyzwyczaja się już do lokalnego rytmu: późniejsze kolacje, dłuższe siedzenie w restauracjach. Zamiast szukać „najlepszej” knajpy, wygodniej jest wybrać jedną, która:
Danie na bazie ryżu (arroz a banda, arroz negro, fideuà) dobrze dzielić na dwie osoby – porcja bywa obfita. Ze spokojem zamówienia, dłuższe czekanie nie jest wadą, tylko pretekstem do kolejnej rozmowy czy po prostu patrzenia na morze.

Dzień 6: Wewnętrzna Costa Blanca – Guadalest, fontanny Algar i górskie pejzaże
Poranek: wyjazd w głąb lądu
Po kilku dniach nad morzem zmiana krajobrazu działa odświeżająco. Szósty dzień można poświęcić na wycieczkę w głąb prowincji Alicante, w kierunku górskich wiosek i naturalnych atrakcji. Najpopularniejszy zestaw to:
Bez samochodu najłatwiej skorzystać z zorganizowanej wycieczki (wyjazdy zwykle z Benidormu, czasem z Altei). Własne auto daje większą swobodę — można wtedy spokojnie zatrzymać się na punktach widokowych i nie patrzeć na zegarek przewodnika.
Guadalest: spokojny spacer po wiosce na skale
Guadalest jest niewielki, ale położenie robi ogromne wrażenie. Dzień można ułożyć tak, by uniknąć największych tłumów:
Jeśli zatrzymasz się choć na chwilę na ławce z widokiem na dolinę, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od lat przyciąga malarzy i fotografów. Nie trzeba znać historii każdej kamienicy, żeby poczuć klimat.
Południe: kąpiel w Fuentes del Algar
Po wizycie w Guadalest wiele osób jedzie dalej do Fuentes del Algar. To naturalne baseny, strumyki i niewielkie wodospady, w których można się kąpać. Woda bywa chłodna, co przy letnich upałach jest ogromnym plusem.
Przy wejściu teren jest bardziej zagospodarowany, z czasem ścieżka idzie w górę wzdłuż potoku. Dobrze wziąć:
Zamiast próbować zaliczyć każde miejsce do kąpieli, lepiej znaleźć jeden fragment, który najbardziej ci odpowiada (mniej ludzi, przyjemniejszy dostęp do wody) i posiedzieć tam dłużej. Krótka drzemka przy szumie wody potrafi zdziałać cuda.
Wieczór: spokojne zejście z obrotów
Po dniu w górach i nad wodospadami najlepszym pomysłem jest prosty plan: powrót do bazy, prysznic, coś lekkiego do jedzenia, krótki spacer. To moment, kiedy zmęczenie z pierwszych dni podróży może „dogonić” organizm.
Zamiast ambitnej kolacji, dobrze sprawdza się typowo hiszpańska kolacja „z lodówki”: trochę sera, jamón, oliwki, pieczywo i pomidory kupione w lokalnym markecie. Na balkonie lub tarasie smakują tak samo dobrze, jak w restauracji, a wymagają minimum wysiłku.
Dzień 7: Ostatni dzień – zwolnienie tempa i ulubione miejsca
Poranek: powrót do Alicante lub dokończenie północy
Ostatni dzień wiele zależy od planu powrotu. Jeśli wylot lub wyjazd masz z Alicante, dobrze jest zarezerwować sobie czas na spokojny przejazd z powrotem TRAM-em lub autobusem. Sam dojazd nad morzem, przy oknie, staje się wtedy elementem odpoczynku, a nie logistyki.
Jeżeli nocujesz jeszcze jedną noc na północy Costa Blanca, poranek można przeznaczyć na:
Dobrym trikiem jest wypisanie wieczorem dnia poprzedniego 2–3 miejsc, do których „koniecznie” chcesz wrócić. Rano po prostu ruszasz w ich stronę, bez zastanawiania się i przeglądania map.
Południe: luz nad wodą zamiast „ostatniego zwiedzania”
Ostatni dzień często kusi: jeszcze to muzeum, jeszcze ten punkt widokowy. W praktyce dużo przyjemniejsza bywa najprostsza wersja:
Jeżeli musisz wrócić do Alicante wcześniej (na wieczorny lot czy pociąg następnego dnia), popołudnie można spędzić jeszcze raz na Explanadzie, w porcie lub na plaży Postiguet. Znane miejsca z początku wyjazdu wyglądają inaczej, kiedy jesteś już bardziej „oswojony” z miastem.
Wieczór: pożegnanie z Costa Blanca bez presji
Na ostatnią kolację dobrze wybrać coś, czego jeszcze nie próbowałeś, ale bez gonitwy za „najbardziej polecanym” lokalem. W praktyce często sprawdza się mała, spokojna restauracja dwie ulice od głównego deptaka.
Jeżeli podróżujesz z bagażem podręcznym, świetnym „pamiątkowym” zestawem jest mini kolacja na wynos: niewielka butelka lokalnego wina (do wypicia wieczorem na miejscu), kilka przekąsek, które możesz zjeść tuż przed wylotem lub już w domu. Smak i zapach jedzenia dużo lepiej niż magnesy przywołują wspomnienia.
Elastyczny plan: jak dopasować tydzień do swojego rytmu
Modyfikacje dla osób lubiących więcej plaży
Jeżeli najchętniej spędzasz czas na leżaku, plan można uprościć:
W takim wariancie do planu dochodzą „mikroaktywności”: poranny spacer po promenadzie, joga na plaży, dłuższe śniadanie na tarasie. Mniej przemieszczania się, więcej oswojonej codzienności.
Wersja dla osób bardziej aktywnych
Jeżeli lubisz się ruszać, zachowując przy tym spokojny rytm, można wpleść kilka dodatkowych elementów:
Kluczem jest dawkowanie wysiłku: maksymalnie jedna „mocniejsza” aktywność dziennie, reszta to odzyskiwanie sił w wodzie lub przy dobrym jedzeniu.
Podróż z dziećmi – drobne korekty
Przy wyjeździe rodzinnym plan wymaga kilku prostych dostosowań:
Zamiast długiego dnia na Tabarce można zdecydować się na krótszy rejs lub pozostanie bliżej bazy (np. wodne place zabaw, małe parki miejskie). Dzieci często najbardziej zapamiętują proste rzeczy: lody zawsze w tej samej lodziarni, karmienie ryb w porcie, wieczorne bieganie po promenadzie.
Praktyczne drobiazgi, które ułatwiają „tydzień bez pośpiechu”
Kilka małych nawyków potrafi bardzo obniżyć poziom stresu podczas takiego wyjazdu:
Spokojne planowanie noclegów i dojazdów
Przy tygodniu bez pośpiechu duże znaczenie ma to, jak ustawisz bazę wypadową. Najmniej nerwów generują dwa proste układy:
Przed rezerwacją dobrze jest sprawdzić nie tylko zdjęcia pokoju, ale też dostęp do transportu: jak daleko jest przystanek TRAM, czy wieczorem okolica żyje, czy raczej jest „na odludziu”. Po całym dniu chodzenia dodatkowe 25 minut marszu pod górę potrafi skutecznie zepsuć humor.
Jak korzystać z transportu bez nerwowego patrzenia w rozkład
Na Costa Blanca przewidywalność komunikacji naprawdę pomaga się rozluźnić. Kilka prostych reguł ułatwia życie:
Zamiast zbierać dziesiątki screenów rozkładów, wygodniej zapisać dwie informacje: orientacyjną częstotliwość (np. „tramwaj co ok. 30 minut”) i ostatni możliwy kurs z danego miejsca. Resztę spokojnie ogarnia się już na przystanku.
Małe rytuały, które „sklejają” cały tydzień
Tydzień bez pośpiechu to też drobne, powtarzalne gesty. Bez nich dni łatwo się zlewają. Kilka pomysłów:
Po kilku dniach powstaje własny, wakacyjny rytm: wiadomo, gdzie kupić dobre pomidory, o której plaża jest spokojniejsza, w jakim barze zamówić zimne piwo po powrocie z wycieczki.
Jak uniknąć przegrzania, kolejki i frustracji
Na Costa Blanca to nie dystans, ale słońce często „wykańcza”. Plan dnia łatwiej ułożyć pod pogodę niż pod listę atrakcji:
Zamiast „walczyć” z upałem, lepiej wkomponować go w dzień. Jeśli prognozy zapowiadają wyjątkowo gorący dzień, można wtedy świadomie wybrać mniej ambitny program – np. krótki wypad na pobliską plażę zamiast całodziennej wycieczki w góry.
Smaki Alicante i Costa Blanca bez biegania po „top 10 restauracji”
Proste jedzenie, które robi największe wrażenie
Zamiast gonić za najbardziej instagramowymi miejscami, łatwiej skupić się na kilku lokalnych klasykach i próbować ich w różnych odsłonach:
Najprzyjemniej je się tam, gdzie nie trzeba polować na stolik: lekko na uboczu, z widokiem na boczną uliczkę albo mały plac. Nawet zwykła kawa z mlekiem wypita w barze przy markecie może stać się jednym z milszych wspomnień, jeśli masz czas, by po prostu posiedzieć.
Zakupy w marketach i na targach
Spokojny tydzień na Costa Blanca łatwo „oprzeć” na zakupach spożywczych zamiast codziennych kolacji w restauracji. Dzięki temu możesz zjeść wtedy, kiedy faktycznie zgłodniejesz, a nie wtedy, kiedy są wolne stoliki.
W sklepach i na targach szczególnie przydają się:
Dobrym nawykiem jest niewielka „stała” lista: chleb, owoce, woda, coś słonego, coś słodkiego. Dzięki temu brak energii nie zaskoczy cię po powrocie z plaży czy całodziennej wycieczki.
Kiedy jednak rezerwować restauracje z wyprzedzeniem
Jeżeli wpadnie ci w oko miejsce, które naprawdę chcesz sprawdzić (np. konkretna paelleria przy plaży), lepiej od razu podejść i zapytać o stolik na wybraną porę innego dnia. Krótkie pytanie na miejscu bywa pewniejsze niż rezerwacja online.
Warto to robić głównie wtedy, gdy:
Na zwykłe wieczorne tapas spokojnie można wyjść spontanicznie, przejść się dwie–trzy ulice dalej od głównego placu i wybrać lokal, w którym akurat jest luźniej.
Różne pory roku na Costa Blanca a rytm wyjazdu
Lato: korzystanie z długiego dnia
Latem słońce świeci długo, a temperatury potrafią być wysokie przez większość dnia. Kluczem jest „pofalowany” rytm aktywności:
Nie ma sensu wymuszać na sobie intensywnego zwiedzania przy 35 stopniach. W tym czasie mieszkańcy często znikają z ulic, więc można śmiało zrobić to samo: cisza w pokoju, książka, drzemka.
Wiosna i jesień: więcej energii na ruch
Wiosną i jesienią temperatury są łagodniejsze, co automatycznie zwiększa „zapas baterii” na aktywności. To dobre pory roku na:
Przy takim klimacie da się spokojnie połączyć pół dnia ruchu z lekkim plażowaniem, bez poczucia, że robisz za dużo. Łatwiej też o spontaniczne decyzje typu „wysiadamy przystanek wcześniej, przejdziemy się na piechotę”.
Zima: łagodny klimat i bardziej „miejskie” dni
Zima w regionie Alicante bywa łagodna, choć wieczory są chłodniejsze. Morze niekoniecznie zachęca wtedy do kąpieli, ale daje inne możliwości:
Tydzień zimą bardziej przypomina „przeprowadzkę na chwilę” niż klasyczne wakacje. Dobrze wtedy wybrać bazę bliżej centrum, a nie tylko przy samej plaży, bo to miasto staje się główną sceną wyjazdu.
Powrót do domu z głową pełną, a nie przeładowaną
Porządkowanie wspomnień jeszcze na miejscu
Zanim spakujesz walizkę, można zrobić mały „przegląd tygodnia”. Nie chodzi o ambitne podsumowania, ale proste gesty:
Taki szybki przegląd porządkuje wspomnienia i sprawia, że łatwiej później odtworzyć w głowie rytm wyjazdu: gdzie jadłeś śniadanie, o której porze najlepiej było iść na plażę, który odcinek promenady okazał się najbardziej „twój”.
Przeniesienie kawałka Costa Blanca do codzienności
Po powrocie zwykle najszybciej ginie tempo, jakie złapałeś nad morzem. Można je trochę ocalić, wprowadzając małe zmiany w domu:
Alicante i Costa Blanca pozwalają łatwo zwolnić: morze, góry i wygodny transport robią dużą część pracy za ciebie. Reszta sprowadza się do kilku świadomych decyzji – mniej punktów w planie, więcej miejsca na oddech i zwykłe bycie w danym miejscu, bez poczucia, że coś cię omija.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak zaplanować tydzień w Alicante i na Costa Blanca bez pośpiechu?
Tydzień warto podzielić na trzy etapy: 1–3 dzień spędzić w Alicante i najbliższej okolicy (miasto, plaże, zamek Santa Bárbara, wyspa Tabarca), 4–5 dzień poświęcić na północ Costa Blanca (Altea, Calpe, ewentualnie Benidorm), a 6–7 dzień na miasteczka w głębi lądu lub południe wybrzeża (Villajoyosa, Elche, Guadalest, Torrevieja).
Taki podział pozwala bez bieganiny połączyć miejskie zwiedzanie, plażowanie i krótkie wycieczki, a jednocześnie dostosować tempo dnia do hiszpańskich realiów: spokojne poranki, sjesta w najgorętszych godzinach i długie wieczory na spacerach lub w barach tapas.
Gdzie najlepiej nocować w Alicante na pierwszy wyjazd?
Na pierwszy pobyt sprawdzają się trzy strefy: stare miasto (Casco Antiguo / El Barrio), okolice plaży Postiguet oraz rejon Avenida Alfonso X El Sabio i Mercado Central. Każda daje inny klimat, ale z każdej spokojnie dojdziesz pieszo do głównych atrakcji.
Jeśli lubisz życie nocne – wybierz El Barrio. Jeśli priorytetem jest plaża i łatwy dostęp do zamku – okolice Postiguet. Jeśli stawiasz na dobrą komunikację i bardziej lokalny klimat – okolice Mercado Central i Avenidy Alfonso X El Sabio będą najwygodniejsze.
Jak najlepiej dostać się z lotniska Alicante do centrum miasta?
Najprościej dojechać autobusem linii C-6, który kursuje między lotniskiem a centrum Alicante. Podróż trwa około 20–30 minut w zależności od ruchu, a autobus zatrzymuje się m.in. w okolicach Mercado Central, Avenidy Alfonso X El Sabio i niedaleko starego miasta.
Dla spokojnego startu podróży warto wybrać lot przylatujący w godzinach przedpołudniowych lub wczesnym popołudniem – dzięki temu po zakwaterowaniu zostanie czas na pierwszy, niespieszny spacer po mieście i plaży.
Jak uniknąć tłumów przy zwiedzaniu zamku Santa Bárbara w Alicante?
Najlepiej zaplanować wizytę rano, możliwie wcześnie, zanim zrobi się gorąco i zanim na górę dotrą większe grupy turystów. Wczesne godziny dają też lepszą widoczność i przyjemniejsze światło do zdjęć.
Na górę można wejść pieszo (przez Barrio de Santa Cruz lub park La Ereta), wjechać windą od strony plaży Postiguet albo podjechać taksówką/autobusem turystycznym. Samo zwiedzanie wraz z podziwianiem panoram warto zaplanować na minimum 1,5–2 godziny w spokojnym tempie.
Czy wyspa Tabarca jest warta jednodniowej wycieczki z Alicante?
Tak, Tabarca to świetny pomysł na spokojny jednodniowy wypad z Alicante. To niewielka wyspa z klimatem dawnej osady rybackiej, krystaliczną wodą i możliwością snorkelingu. Idealna, jeśli chcesz na chwilę „uciec” od miasta i spędzić dzień nad morzem w spokojniejszej atmosferze.
Na Tabarcę można dopłynąć bezpośrednio z portu w Alicante lub z Santa Pola (krótszy rejs, ale wymaga dojazdu z Alicante). Najlepiej wybrać poranny prom, żeby mieć na miejscu cały dzień na kąpiele, spacer po miasteczku i leniwe plażowanie.
Którą plażę w Alicante wybrać: Postiguet czy San Juan?
Plaża Postiguet leży tuż przy centrum miasta i u stóp zamku Santa Bárbara. Jest wygodna, gdy śpisz w Alicante i chcesz połączyć plażowanie z miejskimi spacerami. Nadaje się idealnie na kilka godzin relaksu w przerwach od zwiedzania.
San Juan to dłuższa, bardziej „wypoczynkowa” plaża kilka kilometrów od centrum. Dojedziesz tam tramwajem TRAM (linie 1, 3, 4). To lepszy wybór na cały, spokojny dzień nad morzem z większą przestrzenią i mniej miejskim charakterem.
Jak dostosować plan zwiedzania Costa Blanca do hiszpańskiego rytmu dnia?
Warto unikać intensywnego zwiedzania w środku dnia, gdy słońce jest najsilniejsze. Lepszy rytm to: poranne spacery i zwiedzanie (np. zamek, stare miasto), środek dnia przeznaczony na plażę, sjestę lub lekki lunch w cieniu, a wieczorem dłuższe spacery i kolacja po 20:00.
W mniejszych miejscowościach część sklepów i punktów usługowych zamyka się na sjestę, więc praktycznie łatwiej jest robić zakupy rano lub późnym popołudniem. Wieczory zostaw na tapas w starym mieście, spacer po promenadzie i poznawanie lokalnej kuchni bez pośpiechu.




