Kajakiem i rowerem wodnym po Jeziorze Złotnickim: praktyczny przewodnik

0
19
Rate this post

Dzień na wodzie planuje się inaczej w zależności od tego, co jest pod kadłubem. Na dużym akwenie liczysz się z falą, wiatrem z otwartej przestrzeni i tłokiem przy pomostach. Na zbiorniku zaporowym, wciśniętym w zalesioną dolinę, obowiązuje zupełnie inna logika: mniej otwartej wody, więcej brzegu w zasięgu wzroku i zdecydowanie mniej miejsc, w których da się wygodnie wysiąść. Jezioro Złotnickie na Dolnym Śląsku należy do tej drugiej kategorii i właśnie dlatego jest atrakcyjne dla kogoś, kto szuka kameralnego pływania zamiast wodnego deptaka.

Zbiornik na Kwisie, czyli dlaczego to nie jest jezioro mazurskie

Jezioro Złotnickie nie jest jeziorem naturalnym. To zbiornik zaporowy na Kwisie, położony między Gryfowem Śląskim a Leśną. Prace nad zaporą ruszyły w 1919 roku, a elektrownia wodna zaczęła pracę w 1924. Sama zapora, kamienno-betonowa, ma 36 metrów wysokości, a przy niej zbiornik osiąga największą głębokość, około 22 metrów.

Najważniejsza dla kajakarza jest jednak nie historia, tylko kształt. Akwen zajmuje mniej więcej 120 hektarów, ale rozłożonych na około 8,4 kilometra długości przy szerokości rzędu dwustu metrów. To proporcje rzeki, a nie jeziora. W praktyce oznacza to, że przez cały czas płyniesz wzdłuż brzegu, masz stałe punkty odniesienia i trudno się tu zgubić, nawet jeśli wsiadasz do kajaka trzeci raz w życiu.

Brzegi są zalesione i miejscami strome. Wygląda to efektownie z wody i daje osłonę przed słońcem, ale ma konkretną konsekwencję: miejsc na wyjście na ląd jest niewiele. Dobicie „gdziekolwiek” zwykle kończy się szarpaniem kajaka po korzeniach, więc postoje planuje się z góry.

Druga specyfika to poziom wody. Zbiornik pracuje na potrzeby retencji i energetyki, więc lustro wody zmienia się w ciągu sezonu. Linia brzegowa potrafi się przesunąć, a fragmenty dna wynurzyć. Nie jest to problem, tylko informacja do uwzględnienia: miejsce, w którym w lipcu wchodziło się do wody po piasku, we wrześniu może wymagać kilku kroków po kamieniach. W rejonie zapory trzymaj się oznakowania na wodzie i nie podpływaj bliżej, niż ono na to pozwala.

Kwestia jednostek z silnikami spalinowymi jest na tych akwenach przedmiotem sporu prawnego i bywała regulowana uchwałą powiatu, więc aktualny stan warto sprawdzić przed wyjazdem. Kajaka i roweru wodnego ta sprawa nie dotyczy w ogóle: nie wymagają uprawnień ani zezwoleń, a na wąskim, osłoniętym akwenie sprawdzają się lepiej niż cokolwiek szybszego.

Jaki sprzęt ma sens na tym akwenie

Kajak jest tu naturalnym wyborem, bo pozwala przepłynąć znaczący odcinek długiego zbiornika i wrócić tego samego dnia. Rower wodny to sprzęt do innego zadania: krótszej, spokojnej pętli w okolicy plaży, z dziećmi albo z kimś, kto nie ma ochoty wiosłować. Warto ustawić oczekiwania przed wypożyczeniem, bo to dwa różne pomysły na popołudnie, a nie dwie wersje tego samego.

Wiatr na takim zbiorniku układa się wzdłuż osi doliny, między zalesionymi zboczami. Praktyczny wniosek jest prosty: płyń trasą tam i z powrotem, a odcinek pod wiatr zaliczaj na początku, kiedy masz siły. Powrót z wiatrem w plecy po dwóch godzinach wiosłowania robi ogromną różnicę.

Reszta to standard, o którym łatwo zapomnieć przy krótkim wypadzie. Kamizelka asekuracyjna dla każdego, także dla dzieci na rowerze wodnym. Telefon w wodoszczelnym etui, bo zalesiony brzeg wygląda wszędzie tak samo i nawigacja bywa przydatna. Woda do picia, czapka, krem, obuwie, które może zamoknąć. Dostępność sprzętu poza szczytem sezonu warto potwierdzić telefonicznie, bo wypożyczalnie nad tego typu zbiornikami rzadko pracują przez cały rok w tych samych godzinach.

Skąd wypłynąć i gdzie nocować blisko wody

Przy stromych, zalesionych brzegach miejsce wodowania jest najważniejszą decyzją całego dnia. Wersja z transportem kajaka na dachu i szukaniem zejścia do wody kosztuje sporo czasu i nerwów. Wersja druga, znacznie prostsza, to wypłynięcie z miejsca, które ma własny dostęp do wody i wypożyczalnię na miejscu.

Taką opcją jest hotel w lesie nad Jeziorem Złotnickim, położony w otoczeniu Gór Izerskich, z piaszczystą plażą i wypożyczalnią sprzętu wodnego, w której dostępne są kajaki i rowery wodne. Nocleg bezpośrednio nad wodą zmienia rytm dnia: sprzęt bierzesz rano, wracasz na obiad, po południu wypływasz drugi raz albo zostajesz na plaży. Odpada dojazd, pakowanie i szukanie parkingu, czyli te elementy, które zwykle zjadają połowę takiego dnia.

Jeśli planujesz dłuższe wiosłowanie, rozpisz je na godziny, a nie na kilometry. Osiem kilometrów długości zbiornika brzmi skromnie, dopóki nie dodasz do tego drogi powrotnej i przerwy na brzegu. Na pierwszy raz sensowna jest pętla trzygodzinna z jednym postojem, z wyjściem na wodę rano, kiedy jest najspokojniej, a nie w największym upale.