Mazury są jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce. To nasz ogromny atut, ale też zobowiązanie. Musimy chronić przyrodę, jeziora, lasy i krajobraz. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Ale równie mocno trzeba powiedzieć drugą rzecz: Mazury to nie tylko miejsce na wakacje. Mazury to dom dla tysięcy rodzin. To miasta, wsie, przedsiębiorcy, pracownicy, uczniowie, seniorzy, służby ratunkowe i ludzie, którzy chcą tu żyć przez cały rok, a nie tylko obsługiwać sezon turystyczny przez dwa miesiące.
Dlatego droga S16 jest Mazurom potrzebna.
Nie jako kaprys. Nie jako polityczny symbol. Nie jako „betonowanie Mazur”. Jest potrzebna jako droga bezpieczeństwa, rozwoju i normalnego życia.
Dzisiaj zbyt często po Mazurach jeździ się wąskimi, krętymi drogami, przez miejscowości, przez skrzyżowania, przez przejścia dla pieszych, obok domów i szkół. Ruch osobowy miesza się z ciężarowym. W sezonie dochodzi ogromny ruch turystyczny. Wystarczy jeden wypadek, jeden korek, jedna kolizja i komunikacja w regionie zaczyna się sypać.
Nowoczesna droga ekspresowa nie jest po to, żeby było mniej bezpiecznie. Takie drogi buduje się na całym świecie właśnie po to, żeby ruch był bardziej uporządkowany, przewidywalny i bezpieczny. Po to, żeby ciężarówki nie jechały przez centra miejscowości. Po to, żeby mieszkańcy nie żyli przy ciągłym hałasie, korkach i ryzyku. Po to, żeby służby mogły szybciej dojechać tam, gdzie liczy się każda minuta.
Część przeciwników S16 mówi, że droga zniszczy przyrodę. Ja odpowiadam: przyrodę trzeba chronić mądrze, ale nie można udawać, że obecny stan jest idealny. Rozproszony ruch po lokalnych drogach, przez wsie, lasy i miasteczka, też wpływa na środowisko. Stare drogi bez odpowiednich zabezpieczeń, bez nowoczesnych przejść dla zwierząt, bez ekranów, bez bezpiecznych rozwiązań technicznych — to nie jest ekologiczny ideał.
Dobrze zaprojektowana droga może uporządkować ruch. Może wyprowadzić tranzyt z miejscowości. Może ograniczyć hałas przy domach. Może poprawić bezpieczeństwo kierowców, pieszych i mieszkańców. Może też zawierać przejścia dla zwierząt, ogrodzenia ochronne, odwodnienie, ekrany akustyczne i rozwiązania, które kiedyś w ogóle nie były standardem.
Nie można więc sprowadzać całej dyskusji do hasła: „droga kontra natura”. Prawdziwe pytanie brzmi inaczej: jak zbudować potrzebną drogę tak, aby maksymalnie chronić przyrodę, a jednocześnie nie skazywać mieszkańców Mazur na komunikacyjne wykluczenie?
Bo Mazury bez dobrych dróg będą się wyludniać.
Młodzi ludzie nie zostają w regionie tylko dlatego, że jest tu piękny widok na jezioro. Zostają wtedy, gdy mają pracę, sprawny dojazd, dostęp do usług, szansę na rozwój firmy i poczucie, że ich region nie jest odcięty od reszty Polski. Przedsiębiorca, który myśli o inwestycji, patrzy nie tylko na krajobraz, ale także na logistykę. Rodzina, która myśli o przyszłości, patrzy na bezpieczeństwo, szkoły, pracę i komunikację.
Jeżeli chcemy, żeby Mazury były regionem żywym przez cały rok, musimy inwestować w infrastrukturę. Inaczej zostaniemy pięknym skansenem na sezon wakacyjny: dobrym do odwiedzania, ale coraz trudniejszym do normalnego życia.
I tu trzeba powiedzieć coś jasno. Wielu turystów kocha Mazury takie, jakie są. I dobrze. My też je kochamy. Ale turysta po urlopie wraca do miejsca, gdzie często ma lepsze drogi, lepszą komunikację i większe możliwości zawodowe. Mieszkaniec Mazur zostaje tu na co dzień. To on jedzie zimą do pracy. To on wozi dzieci do szkoły. To on czeka na karetkę. To on prowadzi firmę poza sezonem. To on ponosi koszt słabej infrastruktury.

Dlatego głos mieszkańców nie może być mniej ważny niż głos tych, którzy patrzą na Mazury głównie przez pryzmat wakacyjnego odpoczynku.
Nie jestem za budowaniem bez zasad. Nie jestem za lekceważeniem przyrody. Jestem za odpowiedzialną inwestycją, rzetelnymi analizami, wariantem możliwie najmniej szkodliwym dla środowiska i jednocześnie skutecznym komunikacyjnie. Ale jestem też przeciwko myśleniu, że najlepszą polityką dla Mazur jest brak decyzji, brak drogi i wieczne odkładanie wszystkiego na później.
Mazury potrzebują ochrony przyrody. Tak.
Ale Mazury potrzebują też bezpiecznych dróg, pracy, inwestycji i przyszłości dla mieszkańców.
S16 nie jest zagrożeniem dla Mazur, jeżeli zostanie dobrze zaprojektowana i mądrze zrealizowana. Zagrożeniem jest brak odwagi, brak decyzji i zgoda na to, żeby nasz region dalej tracił ludzi, szanse i rozwój.
Jako Rafał Karaś mówię jasno: jestem za budową S16. Jestem za bezpieczeństwem mieszkańców. Jestem za rozwojem Mazur. Jestem za tym, aby nasze dzieci miały powód tu zostać, a nie tylko wracać tu raz w roku na wakacje.
Jeżeli interesuje Państwa przyszłość Mazur, bezpieczeństwo mieszkańców i rozwój naszego regionu zapraszam do obserwowania mojego profilu: https://www.facebook.com/rRafalKaras/.
.






